poniedziałek, 2 września 2013

Sucre - tajniacka stolica / Sucre - secret capital

Scroll down for the English version

O tym, że Sucre jest stolicą Boliwii mało kto wie. Większość osób, zapytana o stolicę tego andyjskiego kraju odpowie bez wahania, że jest nią La Paz. I szczerze mówiąc niewiele się w tym te osoby pomylą, gdyż La Paz jest siedzibą boliwijskiego rządu. Jednakże stolicą konstytucyjną państwa jest właśnie Sucre.

Sucre jest prześlicznym Białym Miastem wpisanym na listę UNESCO. Panuje w nim dużo spokojniejsza atmosfera niż w chaotycznym La Paz. Dzięki temu, że rząd urzęduje sobie w La Paz to właśnie tam odbywają się wszystkie większe protesty, strajki i demonstracje. W Sucre tymczasem toczy się spokojne, wręcz sielankowe życie. Ponieważ znajduje się tutaj jeden z najstarszych uniwersytetów w obu Amerykach, Sucre cieszy się również bogatym życiem kulturalnym. Jednym słowem: Sucre posiada wszystkie zalety bycia miastem stołecznym i niemal żadnych wad. Jest taką „tajniacką” stolicą.


W Sucre znaleźliśmy sobie nocleg tuż koło kościoła San Francisco, w prześlicznym hoteliku, z przesympatyczną obsługą. Następnego dnia po przyjeździe z samego rana ruszyliśmy zwiedzać miasto. Na pierwszy rzut poszła katedra wraz z cudownym obrazem Matki Boskiej z Guadelupe (jednak nie tej meksykańskiej, a hiszpańskiej). Obraz cały ozdobiony jest złotem oraz drogocennymi kamieniami. Niektórzy wręcz twierdzą, że jest on warty tyle, że za pieniądze uzyskane z jego sprzedaży można by było spłacić dług narodowy Boliwii.

W następnej kolejności poszliśmy do Casa de la Independencia, w której to w 1825 roku została podpisana boliwijska deklaracja niepodległości. Nasza przewodniczka była istną kopalnią wiedzy z historii Boliwii, jej bohaterów narodowych, wojen... Udzielała nam tak szczegółowych informacji, że już po kilkunastu minutach byliśmy znudzeni, a po jakimś czasie zdecydowaliśmy się odłączyć od grupy i szybko zobaczyć resztę muzeum na własną rękę.

Jednym z najciekawszych muzeów w Sucre jest Museo de Arte Indigena. Mieści ono niesamowitą kolekcję wyrobów tkackich z regionu Sucre. Spędziliśmy w nim ponad godzinę czytając informacje o wzornictwie, metodach tkackich, a także powiązaniu tkactwa z muzyką i różnymi świętami. Naprawdę niesamowite miejsce.


Ponieważ niegdyś Sucre było bardzo bogatym miastem w jego centrum wybudowano całe mnóstwo kościołów. Wszystkie (poza jednym) są pomalowane na śnieżnobiały kolor i w słoneczny dzień słońce się od nich odbija mocno rażąc w oczy. W Sucre pogoda nam dopisywała i spacerkiem przeszliśmy się oglądając je wszystkie.

W sumie w Sucre spędziliśmy dwa dni, delektując się jego atmosferą, włócząc się na spokojnie po jego uliczkach, oglądając toczące się dookoła życie, Po pobycie w zimnych miastach Altiplano, w końcu mogliśmy rozkoszować się ciepłą, wiosenną pogodą. Sucre jest pierwszym z miast w Boliwii, w którym myślę, że mogłabym zamieszkać. Ale póki co czas nam ruszać dalej w drogę. Tym razem na celowniku Santa Cruz.


English:


Not many people know that Sucre is capital city of Bolivia. Most people, when asked about the capital of this Andean country will answer without hesitation that it is La Paz. And frankly they will be partially wright, because La Paz is the seat of the Bolivian government. However, the constitutional capital of the state is Sucre.

Sucre is exquisite White City which is listed as UNESCO world heritage site. It retains much quieter atmosphere the chaotic La Paz. Because La Paz is where the government offices are, therefore all major protests, strikes and demonstrations are held there. At the same time, Sucre is quiet, charming life. Because one of the oldest universities in the Americas is here, Sucre has a rich cultural life. In a word: Sucre has all the advantages of being a capital city, and almost no downsides. This is the "secret" capital.


In Sucre we found an accommodation right next to the Church of San Francisco, in exquisite small hotel, with really helpful service. The day after arriving in the morning we started exploring the city. At first glance we went to visit the cathedral and the miraculous image of Our Lady of Guadalupe (not the Mexican one but Spanish). The image is adorned with gold and precious stones. Some even argue that it is worth so much that the money obtained from the sale could be to pay off the national debt of Bolivia.

Next, we went to the Casa de la Independencia, where in 1825 Bolivian declaration of independence was signed. Our guide was a veritable gold mine of knowledge of the history of Bolivia, its national heroes, wars... She gave us so detailed information that after a few minutes we were really bored, and after a while we decided to disconnect from the group and quickly see the rest of the museum on our own.

One of the most interesting museums in Sucre is the Museo de Arte Indigena. It houses an amazing collection of weaving from Sucre region. We spent over an hour reading the information about the design, methods of weaving and weaving combined with music and various holidays. It is really amazing place.

Because once Sucre was a very rich city in the centre a lot of churches were built. All (except one) are painted in bright white colour and on a sunny day the sun reflects in them. The weather was good in Sucre and wandered around watching them all.


In total, we spent two days Sucre, enjoying the atmosphere, wandering around the streets peacefully and watching the life passing by. After staying in cold cities of Altiplano, eventually we were able to enjoy the warm spring weather. Sucre was the first city in Bolivia where I think I could live. But the show must go on :) It was time to go to Santa Cruz.

2 komentarze:

  1. Z tą stolicą poza stolicą, albo z rządem w poza stolicą to genialny pomysł.... hmmm
    A poza tym to chyba fajnie tam macie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Pomysl ciekawy, ale nie tak do konca oryginalny: jest przynajmniej kilka innych krajow na swiecie, ktore maja po dwie stolice (chociazby Holandia i RPA). Albin jest specjalista od stolic swiata wiec czasem mi jakis ciekawych inforacji udziela :)
    A w Ameryce rzeczywiscie fajnie :) strasznie nam sie tutaj podoba (szczegolnie Boliwia), ale mieszkac chyba byloby ciezko... wiec raczej na stale tu nie zostaniemy :)
    Pozdrawiamy :)

    OdpowiedzUsuń